Zabawy
2008-10
7

Czytanie książek rozwija nasze wnętrze i wzbogaca słownictwo.

Zawsze wychodziłam z założenia, że czytanie dobrych książek kształtuje nie tylko nasz światopogląd, ale i charakter. Oprócz tego uwrażliwia nas i uczula na wiele spraw i problemów, których do tej pory być może nawet nie zauważaliśmy. Mam już taki bezwarunkowy odruch, że odwiedzając kogoś w jego domu, pierwszą rzeczą, na jaką zwracam uwagę, jest ilość książek na półkach. I, oczywiście, co to są za książki. Być może niektórzy uznają takie przekonania za jawny przejaw dyskryminacji, ale posiadanie książek lub ich brak może nam wiele powiedzieć o drugim człowieku. Prawdą też jest – i tego ukryć się nie da – że ludzie kochający czytać książki posługują się zupełnie innym zasobem słownictwa, ich słownictwo jest znacznie bogatsze, bardziej rozwinięte i dojrzałe. Zdecydowanie łatwiej im się wysłowić i wyartykułować swoje myśli aniżeli ludziom sięgającymi po książki raczej okazjonalnie lub też w ogóle po nie nie sięgającymi. Różnice są wyczuwalne. Czytać warto zatem z wielu względów. To naprawdę nie boli.

2008-10
7

We współczesnym świecie tradycyjne książki zastępuje internet.

Niewątpliwą bolączką współczesnych czasów jest postawienie przede wszystkim na rozwój mediów elektronicznych. Owszem, trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że Internet jest przyszłością, nie ma drugiego środka masowego przekazu o takiej sile rażenia. To wszystko ma też swoje minusy. Jednym z nich, a właściwie podstawowym, jest zamierające niestety zamiłowanie do książek. Jeszcze pokolenie trzydziestolatków i osób starszych czyta, nawet dużo, ale ludzie młodsi odwracają się od tradycyjnego czytelnictwa. Wystarczy popatrzeć na dzieci w szkole, aby zauważyć, że nie kwapią się one do czytania książek, a dla zdecydowanej większości z nich takie miejsca jak biblioteki to miejsca egzotyczne. Zresztą, przykre jest także i to, że większość uczniów w ogóle ma problemy z czytaniem, a przeczytanie czegoś na głos sprawia im bardzo poważny problem. Poza tym autentycznie nie lubią książek, a czytanie uważają po prostu za obciach. Smutne to jest, ale niestety, prawdziwe. I trudno liczyć na poprawę.

2008-10
7

Ogromna ilość powieści została przeniesiona na ekran. Warto jednak najpierw czytać, potem oglądać.

Nikogo z nas nie dziwi, a właściwie przywykliśmy do tego już dawno i tratujemy to jak rzecz całkowicie normalną, że książki są przenoszone na kinowy i telewizyjny ekran. Jeśli jakaś powieść okazała się bestsellerem, możemy na bank być pewni, że niedługo ujrzymy jej kinową wersję. Sama nie mam nic przeciwko takim adaptacjom, chętnie je oglądam, aczkolwiek wychodzę z założenia – słusznego, jak mi się wydaje – że najpierw lepiej przeczytać książkę, a dopiero później oglądać film. Czytanie pobudza do pracy wyobraźnię, poza tym nigdy nie ma tak, aby powieść została przeniesiona na ekran w szczegółach i bardzo wiernie, scenarzyści traktują ją trochę jak poligon doświadczalny – tną, wyrzucają, skracają. Takim przykładem jest dla mnie „Harry Potter i Zakon Feniksa” - o ile książka jest autentycznie dobra, o tyle film to dla mnie porażka, bo to jeden wielki skrót myślowy pozbawiony wielu istotnych dla późniejszego rozwoju sytuacji wątków. To samo było z „Kodem Leonarda da Vici”, powieść ok, film nudny.

2008-10
7

Lubię powieści fantastyczne. To wspaniały dział literatury.

Lubię fantastykę, choć nie mogę nazwać siebie maniaczką, jeśli o tę kategorię literatury chodzi. Działa to na zasadzie – jak coś z tego gatunku wpadnie mi w ręce, przeczytam z przyjemnością. Wyjątkiem są książki Sapkowskiego – je się kupuje dla autora po prostu. Oczywiście, każdy szanujący się fan czytania w ogóle, powinien znać trylogię Tolkiena, to naprawdę rewelacyjna, choć wcale nie taka prosta, powieść (przyznaję bez bicia, że ekranizacja jej też bardzo mi się podobała). Praktycznie każdej wiosny następuje w moim domu coroczne czytanie Tolkiena. Za każdym razem odkrywam w tej powieści co innego. Uważam również, że i polska fantastyka ma się czym pochwalić. Mamy nie tylko Andrzeja Sapkowskiego – na szczęście! Godną uwagi i polecenia autorką jest według mnie na przykład Ewa Białołęcka, jej „Tkacz iluzji” i jego kontynuacja. Literatura fantastyczna jest o tyle fajna, że choć jej przekaz jest zazwyczaj bardzo konkretny i dający wiele do myślenia, zabiera nas w świat, o którym można marzyć.

2008-10
7

Każdy książkowy mól ma swoją ulubioną książkę. Ja również.

Jedną z moich najukochańszych powieści jest „Miłość w czasach zarazy”, której autorem jest Gabriel Garcia Marquez. Opisana tam historia dwojga ludzi jest dla mnie najlepszym przykładem na to, że co by się nie działo, prawdziwa miłość zawsze zwycięży. Bez względu na wszystko, nawet na upływający czas. Dla prawdziwej miłości największe przeszkody, które normalnie wydają się nie do ominięcia, nie mają żadnego znaczenia, bo autentyczne uczucie przetrwa wszystko. Dokładnie tak, jak w przypadku bohaterów „Miłości w czasach zarazy”. Dane im było zejść się co prawda jednak dopiero na starość, ale jednak, udało się. I bez wątpienia dla każdego z nich były to najlepsze lata w całym jego życiu. Powieść, jak to zwykle u Marqueza, umieszczona na tle jakiś konkretnych wydarzeń, liryczna, pełna ciepła i naładowana solidną dawką energii (w sensie emocji), a z drugiej strony trudna, z wieloma podtekstami, dająca naprawdę wiele do myślenia. Co najważniejsze, postacie są nam bliskie,bo nie są z plastiku.

wrzos|apteka internetowa|aleks.biegac.info|wszyscy|jazdy doszkalające radarowa